Jak wpływa na nas pandemia? Your KAYA rozmawia z psychoterapeutką | Your KAYA

Sklep

  • Wszystkie produkty
  • Higiena intymna
  • Pielęgnacja
  • Miłe rzeczy
  • Zestawy
BlogFAQPraca
Zatrudniamy!

Wybierz inny kraj

Sklep

  • Wszystkie produkty
  • Higiena intymna
  • Pielęgnacja
  • Miłe rzeczy
  • Zestawy
BlogFAQPraca
Zatrudniamy!

Wybierz inny kraj

Jak wpływa na nas pandemia? Your KAYA rozmawia z psychoterapeutką

Dziś rozmowa bardzo na czasie, mianowicie o tym, jak radzimy sobie w trudnych czasach pandemii. Moja rozmówczyni, psychoterapeutka Agnieszka Szymańska, zgodziła się podzielić swoimi spostrzeżeniami.

6 minczytania • Tekst: Paulina Pomaska

yourkaya wywiadpsychoterapeutka 4.02.2021

Ilustracja: Jarek Danilenko

- Czy nadal zdarza Ci się tłumaczyć różnicę między psychologiem, psychoterapeutą i psychiatrą, czy jednak jesteśmy już bardziej świadomym społeczeństwem?

W wielu aspektach stajemy się coraz bardziej świadomi. Wiemy czego szukamy, czego potrzebujemy. Coraz częściej spotykam pacjentów, którzy pytają o nurt, w jakim pracuję, o certyfikaty oraz czy się superwizuję. Myślę, że to super! Niestety w Polsce zawód psychoterapeuty nie jest uregulowany prawnie, w związku z czym często dochodzi do nadużyć. Ważne, aby pamiętać, że psychiatra jest lekarzem - skupia się głównie na dobieraniu leków, farmakoterapii (choć coraz więcej psychiatrów zostaje również psychoterapeutami). Psychoterapeuta prowadzi terapię, która pozwala między innymi na zrozumienie swoich emocji, znalezienie przyczyn obniżonego nastroju, przezwyciężenie trudności w relacjach, obniżenie lęków i napięć. Psycholog może przeprowadzać porady psychologiczne, udzielać wsparcia, przeprowadzać testy psychologiczne – nie może prowadzić terapii.

- Zatem, z grubej rury: jak sobie radzimy z pandemią?

Sytuacja związana z pandemią jest dla większości z nas stresująca. Obok lęku o zdrowie własne i najbliższych, pojawia się też poczucie samotności, zmęczenie, znużenie sytuacją, a także niepewność jutra. Jesteśmy zasypywani dużą ilością informacji, często nacechowanych emocjonalnie - trudno w tym wszystkim o równowagę, nie mówiąc o spokoju. Jak sobie radzimy? Niestety z badań wyłania się pesymistyczny obraz. We wspólnych badaniach Uniwersytetu Warszawskiego, Akademii Pedagogiki Specjalnej i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego czytamy, że w grupie wiekowej 18-34 lata zaobserwowano nasilenie objawów depresyjnych aż o 20% w stosunku do stanu przed pandemią. Natomiast w badaniach Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę aż 2,9% badanych nastolatków miało myśli lub próby samobójcze. Sytuacja z COVID – 19 jest sytuacja kryzysową i dlatego wpływa na praktycznie każdą sferę naszego życia.

- Wielu moich znajomych zaczęło ostatnio chodzić do terapeuty. Widzę ten trend również w internecie - na forach mnóstwo jest zapytań o dobrego/sprawdzonego terapeutę. Czy widzisz to w swojej pracy? Czy liczba osób szukających pomocy zwiększyła się w ostatnim czasie?

Tak, zdecydowanie zauważam większą ilość zapytań, konsultacji, telefonów i próśb o polecenia. Myślę, że to dobry trend. Coraz mniej stereotypowo podchodzimy do tego typu pomocy. Chodzenie do psychoterapeuty nie jest już kojarzone z chorobami psychicznymi, ze słabością, ale z szukaniem wsparcia oraz umiejętnością zadbania o siebie. Od listopada zeszłego roku ruszyła kampania "Terapia to nie wstyd", która ma na celu psychoedukację, zwiększenie wiedzy Polaków na temat tego kim jest psychoterapeuta, psycholog, psychiatra oraz wprowadzenie profilaktyki zdrowia psychicznego do codziennego życia.

Mnożą się również aplikacje oraz strony, na których można łatwo (i często bezpłatnie) uzyskać pomoc. Mam na myśli na przykład interaktywną mapę bezpłatnego wsparcia dla osób w kryzysie.

Coraz więcej też czerpiemy z tzw. mądrości grupowych. Szukamy, pytamy. Powstaje mnóstwo grup wsparcia, których celem jest wygadanie się, uzyskanie pocieszenia czy wsparcia, a także wymiana kontaktów.

- Tak, faktycznie. Sama w ostatnim czasie dołączyłam do kilku grup: kobiecych, związkowych, rodzicielskich. A co nas boli, co nam doskwiera najbardziej?

Myślę, że pandemia nie zmieniła w jakiś znaczący sposób tego, z czym najczęściej, przed marcem 2020 roku, przychodzili pacjenci - mianowicie z samotnością. Teraz jednak ma to nieco inny wymiar. Przed pandemią na poczucie osamotnienia wpływ miał przede wszystkim styl i tempo życia, paradoksalnie - nowe technologie, ogólnie mówiąc: „brak czasu”. Obecnie, kiedy ten czas niejako został nam podarowany, wiele osób nie chce lub nie może spotykać się z innymi. Taka sztuczna izolacja mocno wpływa na naszą psychikę, ponieważ człowiek do rozwoju potrzebuje innych ludzi, autentycznego kontaktu. Drugą sprawą, która jest również nasilona, jest poczucie lęku. Strach mniej lub bardziej towarzyszy nam od początku pandemii. Analizując przekazy medialne, można odnieść wrażenie, że bazują w dużej mierze na emocjonalnym ładunku. Pokazywane są liczby osób zakażonych, ilość zgonów, sceny ze szpitali, z cmentarzy. To podsyca niepokój - można mieć wrażenie, że żyjemy w sferze wojny. Do tego dochodzi lęk o pracę i przyszłość. To, co również mocno działa na wyobraźnię, to fakt, że nie wiemy, kiedy sytuacja ulegnie poprawie.

- Jak możemy o siebie zadbać?

W książce Aleksandra Perskiego „Poradnik na czas przełomu” czytamy, że bronią na wszelkie życiowe niedogodności jest poczucie sensu. Chodzi o to, by szukać zrozumienia dla rzeczy, które dzieją się wokół nas. Ten motyw pojawia się również w książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Victora Frankla, który był więźniem obozów koncentracyjnych: wskazywał on na poczucie sensu jako fundament zdrowia psychicznego. Drugą ważną rzeczą jest poczucie sprawczości. Kiedy mamy w sobie przekonanie, że nasze działania są ważne; że nasze zdrowie, życie, szczęście zależy w dużej mierze od nas samych, działamy i mamy cel. Daje to moc i siłę, energię do stawiania czoła trudnościom. Myślę, że warto pamiętać o tych dwóch rzeczach, które w tych trudnych czasach łatwo zagubić czy umniejszyć.

- To jest bardzo...

...filozoficzne? Trochę tak :)

Myślę, że ważne jest w pierwszej kolejności zadbanie o swoje zdrowie fizyczne. To jest coś, co namacalnie możemy zrobić od razu. Przestrzegać zaleceń, zdrowo się odżywiać, ruszać się. Styl życia i kondycja są silnie powiązane z naszym samopoczuciem, a z drugiej strony przewlekły stres obniża naszą odporność.

Istotne jest, aby być uważnym na swoje ciało. Stres może powodować odpowiedzi somatyczne z naszego ciała. Warto się im przyglądać, rozpoznawać, nazywać. Warto opiekować się samym sobą.

Kolejna sprawa: musimy pamiętać o swojej własnej przyjemności. Dla jednych będzie to czytanie książek, joga, dla innych medytacje czy wizualizacje - warto ugrać coś na tej pandemii, może właśnie powrót do porzuconego z braku czasu hobby?

Ostatni punkt, o którym nie mogę nie wspomnieć to fakt, że czasem warto odpuścić sobie śledzenie informacji ze świata i kraju, a w to miejsce zadbać o regularny kontakt z ludźmi ze swojej sieci wsparcia. To zdecydowanie lepiej nam zrobi niż serwowanie sobie kolejnych porcji przytłaczających informacji.

- Sama miewam wiele momentów, w których czuję się przytłoczona i przebodźcowana. Trochę jak oldschoolowy czajnik zostawiony na gazie, który gwiżdże bardzo głośno i wyrzuca z siebie ogromne ilości pary. Masz pomysł jak odreagowywać w takich sytuacjach? Którędy wypuścić parę, żeby reszta domowników wyszła z tego cało?

Myślę, że to, co ma największy wpływ na tę parę, to brak miejsca i przestrzeni dla siebie. Każdy potrzebuje odpoczynku, chwili do zebrania myśli, relaksu. W domach, gdzie tak naprawdę z dnia na dzień zostaliśmy zamknięci często całymi rodzinami, straciliśmy swoją przestrzeń. Warto wtedy spróbować ją odnaleźć: czy to na spacerze, czy w wannie, czy za zamkniętymi drzwiami. Trudno od siebie wymagać bycia oazą spokoju, kiedy wszystko stoi na głowie i nawet nie można się wyrwać na mały reset w postaci kawy z koleżanką.

- Jak pielęgnować swoje związki, by przetrwały wszelkie mutacje wirusa?

Mutować razem z nimi! :)

Podczas pierwszej fazy lockdownu można było odnieść wrażenie, że pandemia przyczyniła się do rozstań. Nie wiem, czy ktoś przeprowadził konkretne badania, ale z anegdotycznych opowieści tak to wyglądało. Okazuje się, że mimo życia razem od długiego czasu, nie potrafimy się dogadać przebywając 24h ze sobą. To trochę jak z tym upuszczaniem pary - trzeba pielęgnować swoją przestrzeń. Chwila oddechu od siebie, zadbanie o własne potrzeby. Może też pomóc ustalenie reguł, zasad funkcjonowania. To w końcu nowa rzeczywistość, w której musimy się na nowo odnaleźć. Wiele już się zmieniło w świecie, więc dlaczego miałoby się nie zmieniać na naszym podwórku?

- A co z przestrzenią, w której żyjemy? Czy powinniśmy wprowadzić w niej jakieś modyfikacje?

Warto zorganizować ją tak, aby z jednej strony najlepiej nam służyła oraz żeby była przyjemnym miejscem, w którym będziemy się dobrze czuli.

Dobrze by było, aby przestrzeń do pracy była tak zaaranżowana, abyśmy mogli ją odgrodzić od reszty. Tak lepiej zachować "work-life balance" - wyraźnie zaznaczyć granicę pomiędzy naszym życiem a obowiązkami związanymi z pracą.

- Jaka jest specyfika spotkań terapeutycznych online?

Badania pokazują, że terapia online jest porównywalna pod względem skuteczności w stosunku do spotkań "na żywo". Myślę, że gdyby nie spotkania przez Skype, Zoom itp., dla wielu terapia byłaby nieosiągalna, mówię tu np. o osobach z zagranicy lub z bardzo małych miejscowości. Ważne jest, aby jak najlepiej przenieść warunki gabinetowe na spotkanie przez komputer tj. aby pacjent miał ciszę, aby mógł swobodnie rozmawiać, nie bojąc się, że za ścianą ktoś będzie słyszał jego „sekrety”. Pomieszczenie musi być dobrze oświetlone, terapeuta musi być jeszcze bardziej uważny na gesty, mimikę klienta. Nieraz prowadziłam spotkania, w trakcie których pacjent siedział w samochodzie czy w ogródku. I to jest też ok, jeśli pacjentowi pasuje taka praca!

- Jak znaleźć "swojego" psychoterapeutę?

Hmm, zastanawiam się jak odpowiedzieliby psychoterapeuci z innych nurtów, ale chyba co do istoty byśmy się zgodzili. W kwestii czysto formalnych bardzo ważne jest, aby wybrać osobę, która jest w trakcie, bądź ukończyła szkolenie psychoterapeutyczne w jednej ze szkół, które są rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne lub Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Ważne, aby ta osoba się superwizowała (była w kontakcie z bardziej doświadczonym terapeutą, tak aby wzbogacała swoją wiedzę i spojrzenie na własnych pacjentów) oraz aby sama przeszła psychoterapię. Warto pytać o takie rzeczy, terapeuci są gotowi odpowiadać na te pytania.

Dla mnie najważniejsza jest relacja między pacjentem i terapeutą. Poczucie takiego „flow”, zaufania i poczucia, że gramy do jednej bramki. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze dzieje się tak od pierwszego spotkania – w końcu dopiero się poznajemy. Warto przyglądać się tej relacji, a jeśli coś nam nie pasuje, czujemy się źle – wnośmy to na sesję. Niejednokrotnie może być tak, że terapeuta nas zdenerwuje albo powie coś, z czym zupełnie się nie zgadzamy – to mogą być bardzo ważne momenty do pogłębienia pracy. Terapia może być trudnym, nierzadko bolesnym procesem - ważne abyśmy mieli przy sobie towarzysza, który będzie obok podczas tej drogi.

- Czy warto szukać do skutku?

Warto. Dość często zdarza się, że pacjenci przychodzą z bardzo konkretnymi oczekiwaniami co do terapeuty: płeć, wiek, nurt – to jest ok, w końcu to będzie osoba, z którą będziemy dzielić się swoim życiem, czasem bolesnymi doświadczeniami, cierpieniem, traumami. To jak z partnerem "na życie" - zdecydowanie warto szukać do skutku!

Agnieszka Szymańska – psycholożka, psychoterapeutka w Gabinecie 4piętro oraz PsychoCare. Pracuje w podejściu integratywnym, w pracy stosuje techniki w oparciu o podejście terapii skoncentrowanej na osobie - Carla Rogersa, podejście skoncentrowane na emocjach (EFT, Emotion Focused Therapy). Terapeutycznie pracuje z osobami dorosłymi. Od 2016 roku jest związana z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę. Prowadzi wykłady z psychologii dla uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Newsletter

Zacznijmy dobrze naszą znajomość – zapisz się na nasz newsletter, a dostaniesz w prezencie zniżkę 5 zł na pierwsze i 10 zł na drugie zamówienie cykliczne o wartości powyżej 40 zł!