Być kobietą, być kobietą… byle nie w Polsce?

Udostępnij

Być kobietą, być kobietą… byle nie w Polsce?

Rejestracja ciąż. Gdy słyszę to hasło, napina mi się skóra. Zaciskam pięści, unoszę wyżej brodę, mrużę oczy. Jestem gotowa do walki. O co? O moją wolność. Bo ktoś znów narusza moje prawo do samostanowienia.

Paulina Pomaska

Opublikowano: 2.12.2021 5 minczytania

Ilustracja macicy z rękawicami bokserskimi

Ilustracja: Zuzanna Warszczyńska

  • Rejestracja ciąż – co to za pomysł?
  • Czy nasze dane będą bezpieczne?
  • Co mówią na mieście?
  • Krytyka pomysłu
  • Rejestracja ciąży i co dalej?
  • Na celowniku
  • Aborcyjna przypominajka
  • „Uprzejmie donoszę: Nie jestem w ciąży!”
  • Dlaczego warto protestować?
  • O czym jeszcze powinien wiedzieć każdy?
  • Dlaczego legalna aborcja?
  • Polska drugim Salwadorem?
  • Nie mogę obiecać...

By rzetelnie przedstawić sytuację, należałoby zacząć od początku. A zaczęło się od wniosku autorstwa posła Bartłomieja Wróblewskiego (PiS), w którym posłowie pytali o zgodność z Konstytucją aborcji odbywającej się z powodu ciężkiego uszkodzenia lub choroby płodu.

22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z Konstytucją.

Polki poczuły, że pętla na ich szyjach się zaciska, rozpoczęła się fala protestów. Ostatnim „głośnym” sprzeciwem był marsz milczenia dla 30-letniej Izy z Pszczyny, która zmarła w wyniku sepsy. Płód w brzuchu kobiety nie miał szans na przeżycie, ale lekarze zdecydowali się czekać na jego obumarcie, prawdopodobnie po to, by nie być oskarżonymi za aborcję. Organizacje walczące o prawa kobiet nie mają wątpliwości, że na decyzję lekarzy miało wpływ zaostrzenie prawa aborcyjnego.

Rejestracja ciąż – co to za pomysł?

Ministerstwo Zdrowia wydało projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego danych przekazywanych do Systemu Informacji Medycznej. Do 30 czerwca 2022 r. te dane mają być przekazywane dobrowolnie, ale potem już obowiązkowo. Zmiana ma obowiązywać wszystkie placówki medyczne, również te niepubliczne. Dane, które mają być zgłaszane, to m.in. alergie, implanty, daty hospitalizacji, grupa krwi oraz ciąża. To wokół ostatniego podpunktu rozpętała się burza.

Pomysł ujawnił senator Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Brejza, który zdecydował się na interwencję senatorską. Zapytał Ministerstwo Zdrowia czemu obowiązkowa rejestracja ciąż ma służyć, oraz kto jest inicjatorem tego pomysłu. 

Jeśli celem projektu jest – jak zasugerował senator Brejza – ułatwienie realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, to naturalnie nasuwa się pytanie o to, na ile realne jest wprowadzenie kar za aborcję dokonaną poza granicami kraju. Tu pojawia się kwestia dostępu do rejestru, do którego – zgodnie z informacjami przekazanymi przez Ministerstwo Zdrowia – prokuratura nie będzie miała bezpośredniego wglądu. Niepokojąca jest również kwestia rozszerzania katalogu danych rozporządzeniem, wbrew Konstytucji i RODO.

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia, projekt (skierowany obecnie do konsultacji) ma ułatwić pracę personelowi medycznemu oraz usprawnić obieg dokumentacji medycznej. Pozyskiwanie informacji o ciąży jest ponoć związane z ordynowaniem leków: „pozwoli w przyszłości na uniknięcie przepisania leków niewskazanych przy ciąży oraz w sytuacji udzielania świadczeń ratujących życie w przypadku niemożności pozyskania informacji od pacjenta" – można przeczytać w oświadczeniu MZ. „Ponadto wykorzystanie informacji o ciąży jest niezbędne do weryfikacji uprawnień dodatkowych, jak np. uprawnień ciężarnych do otrzymania bezpłatnych leków lub prawa dostępu do świadczeń poza kolejnością" – wyjaśnia Ministerstwo.

Brzmi sensownie? Tak. I gdyby nie okoliczności, pewnie nikt nie zwróciłby uwagi na wymóg informowania o ciąży. Ale biorąc pod uwagę dotychczasowe zaostrzenie prawa aborcyjnego oraz kolejne projekty zaostrzenia aborcji (w tym karanie osób zaangażowanych w terminację ciąży), to wszystko wygląda co najmniej podejrzanie i niepokojąco.

Czy nasze dane będą bezpieczne?

Gdy mowa o rejestracji ciąż, przed oczami staje mi wizja kobiet ściganych przez prokuraturę, które są wzywane na przesłuchania i kontrole lekarskie zawartości macic. Na ile ta wizja jest prawdopodobna?

Ministerstwo Zdrowia podaje na swojej stronie internetowej listę osób, które mogą mieć dostęp do informacji z Systemu Informacji Medycznej. Wymienieni są: pracownicy_e medyczni_e, którzy_re wprowadzili_ły dane, lekarz_rka, pielęgniarz_rka i położnik_a POZ, którzy zostali wybrani przez danego pacjenta oraz każdy_a pracownik_ca medyczny_a w przypadku ratowania życia pacjentki_a.

„Służby, w tym policja, już teraz mogą mieć dostęp do części z tych danych” – wyjaśnia Marcin Kędzierski, ekspert z zakresu nowych technologii i IT, były dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. „Nie jest to jednak dostęp bezwarunkowy i bezpodstawny. Musi to być poparte wnioskiem i przeprowadzone w konkretnej sprawie. W tym zakresie nic się nie zmienia (...)”. Trzeba też pamiętać, że dostęp do danych pacjentki_a wymaga jego indywidualnej zgody – nie potrzebują jej jedynie wymienieni_one wyżej pracownicy_e medyczni_e.

Co mówią na mieście?

Mamy zwykłe przejście z papieru na cyfrowe kartoteki

– powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski, pytany o planowany rejestr ciąż.

Tymczasem opozycja: „Państwo zyska narzędzie do śledzenia każdej ciąży i ewentualnego dociekania, co się z nią stało” – mówił senator KO, Krzysztof Brejza.

Z kolei Gabriela Morawska-Stanecka, wicemarszałkini Senatu z Lewicy do planowanej nowelizacji odniosła się następująco: „Oni idą dalej, chcą zlikwidować podziemie aborcyjne, zlikwidować możliwość aborcji, nawet za granicą, poprzez taki rejestr. Lekarz, który potwierdzi ciążę, będzie musiał ją zarejestrować i kobieta będzie inwigilowana”.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej, Kamila Gasiuk-Pihowicz: „Można się zastanawiać czy to będzie rejestr ciąż czy raczej rejestr informacji dla prokuratury (...)”.

Prawnicy również odnoszą się do słów o ściganiu kobiet przez prokuraturę. Zwracają uwagę na fakt, że prokuratura z automatu nie ma dostępu do SIM. Może go uzyskać po wszczęciu postępowania w sprawie lub przeciwko. A to może się zadziać w wyniku, na przykład, donosu, że dana osoba była w ciąży, ale nie ma dziecka, mimo że upłynęło więcej niż 9 miesięcy.

Tak, tak. O takiej rzeczywistości mówimy. O przymusie posiadania dobrej opinii „na dzielni”, by sąsiad_ka nie złożyła donosu w razie ewentualnej aborcji.

Swoją opinię przedstawiła również dr Aneta Sieradzka z kancelarii Sieradzka & Partners, specjalizująca się w RODO w ochronie zdrowia: „Projekt nie przewiduje prawa do usunięcia danych w sytuacji utraty lub usunięcia ciąży (...); projekt rozporządzenia jest wkraczaniem władzy wykonawczej w sferę wolności i praw jednostki, narusza RODO i standardy konstytucyjne”. 

Zgodnie bowiem z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 18 grudnia 2014 r. (sygn. K 33/13) zakres danych, jakie mogą być gromadzone w rejestrach medycznych, musi wynikać z ustawy.

Krytyka pomysłu

Do sprawy odniosła się Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która stanowczo sprzeciwia się obowiązkowi rejestrowania ciąż pacjentek, nazywając cały pomysł antykobiecym i antyrodzinnym. Wystosowano stanowisko w sprawie projektu rozporządzenia, w którym czytamy m.in.: 

„(...) Rząd Prawa i Sprawiedliwości deklaruje chęć podjęcia działań zwiększających dzietność w kraju – nie tędy jednak droga. To nie zamordystyczna kontrola stanowi zachętę do podjęcia decyzji o rodzicielstwie, a zapewnienie stabilnego zatrudnienia, miejsca do życia, godnej płacy, urlopu rodzicielskiego, oraz szeregu innych rozwiązań z zakresu polityki prorodzinnej, z powodzeniem stosowanych w krajach Europy Zachodniej”.

Rejestracja ciąży i co dalej?

Rejestracja ciąży = oficjalne zgłoszenie jej faktu. 

Czy w przypadku zgłoszenia ciąży, dana osoba mogłaby wyjechać za granicę w celu dokonania aborcji? Czy musiałaby zarejestrować fakt przerwania ciąży? To może prościej unikać lekarzy_rek, by informacja o ciąży w ogóle nie trafiła do rejestru?

Biorąc pod uwagę wcześniejsze działania rządu (wprowadzenie recepty na antykoncepcję awaryjną, usunięcie z ustawy antyaborcyjnej przesłanki dotyczącej ciężkich wad płodu, brutalne traktowanie uczestniczek_ków Strajku Kobiet, dopuszczanie do rozpatrywania kolejnych projektów zaostrzających ustawę antyaborcyjną), projekt budzi obawy. Wydaje się być kolejną próbą kontrolowania Polek pod kątem potencjalnych poronień lub aborcji, a więc zamachem na prawa kobiet: do decydowania o sobie, swoim życiu.

Na celowniku

W istocie, projekt ten działa wręcz kontrproduktywnie i tylko odstrasza kobiety w ciąży od regularnych wizyt lekarskich. Ograniczone możliwości wykonywania badań prenatalnych (bezpłatne tylko dla kobiet powyżej 35. roku życia, a ich wynik nie może być podstawą do wykonania bezpiecznej i legalnej aborcji), brak wsparcia rządu w procedurze in vitro (program był przewidziany do 30 czerwca 2016 roku; został przedłużony przez poprzednią ekipę rządzącą w ostatnich dniach urzędowania – od 1 lipca 2016 roku do 31 grudnia 2019 roku, co było krytykowane przez PiS). To, w połączeniu z zaostrzeniem przepisów dotyczących aborcji, wygląda jak piekło dla osób, które dotychczas rozważały rodzicielstwo.

By sprawdzić, co na ten temat sądzą inni, zanurkowałam w komentarze pod artykułami na temat rejestru ciąż. „Dziś rejestr ciąż, jutro rejestr osób nieheteronormatywnych, pojutrze rejestr masturbacji.” – to bliskie temu, co mi przeszło przez myśl, gdy pierwszy raz usłyszałam o najnowszym pomyśle rządzących. Ktoś inny napisał: „Plan utworzenia takiego rejestru należy rozpatrywać w połączeniu nie tylko z tym co dzieje się wokół aborcji (wyrok TK, sprawa p. Izy z Pszczyny itd), ale również z dwoma dokumentami: ogłoszonego w czerwcu projektu Strategii Demograficznej 2040, która głównym celem strategicznym ustanawia wyjście z pułapki niskiej dzietności i zbliżenie się do poziomu dzietności gwarantującego zastępowalność pokoleń oraz złożonego 5.11 w Sejmie przez grupę posłów PiS, z Bartłomiejem Wróblewskim (autorem wiadomego wniosku do TK) na czele, projektu ustawy o powołaniu Instytutu Rodziny i Demografii. Według projektu, do najważniejszych zadań instytutu zaliczono m.in. gromadzenie, opracowywanie i udostępnianie organom władzy publicznej informacji o zjawiskach i procesach demograficznych, społecznych i kulturowych. A prezes tegoż Instytutu ma mieć uprawnienia prokuratorskie”. 

Aborcyjna przypominajka

Warto przypomnieć, że póki co (na dzień 29.11.2021 r.) wykonanie własnej aborcji jest legalne. Jak przypomina aborcyjny Dream Team

  1. Przerwanie własnej ciąży nie jest przestępstwem (nie należy jednak zamawiać z polskich stron, bo obrót lekami poza apteką jest nielegalny).

  2. Wywołanie poronienia przez zażycie tabletek jest legalne (do 22. tygodnia ciąży mamy do czynienia z poronieniem naturalnym lub wywołanym, nie ma możliwości odpowiedzialności karnej).

  3. Wyjazd za granicę w celu przerwania ciąży jest legalny. Towarzyszenie komuś w takiej podróży jest legalne.

„Uprzejmie donoszę: Nie jestem w ciąży!”

Nie jest łatwo powstrzymać się od reakcji, gdy rząd podejmuje decyzje wyglądające jak kolejny „atak na macice”. Aborcyjny Dream Team, Dziewuchy Dziewuchom oraz Marsz dla bezpiecznej Aborcji zaprosili osoby menstruujące do udziału w nietypowej akcji wysyłania zdjęć zużytych środków higienicznych (podpasek, tamponów, kubeczków menstruacyjnych) do Ministerstwa Zdrowia celem doniesienia o braku ciąży.

Dlaczego warto protestować?

W Sejmie leży projekt ustawy „Stop aborcji”, zakazujący terminacji ciąży nawet w przypadku ciąży z gwałtu lub kazirodztwa, ciąży z płodem z głęboko uszkodzonym oraz takiej, która zagraża zdrowiu kobiety. Co jeszcze? Ile jeszcze?

Nikt za nas nie zawalczy o nasze prawa. Bunt obywatelski to jedyna szansa na jakąkolwiek zmianę w zakresie kontroli nad kobietami. Tak, ograniczanie praw reprodukcyjnych jest formą przemocy wobec kobiet i formą sprawowania kontroli w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn, którzy z jakiegoś powodu roszczą sobie prawa do decydowania o naszych ciałach, zdrowiu i życiu. 

O czym jeszcze powinien wiedzieć każdy?

O możliwościach. W tym wypadku – o obywatelskim projekcie ustawy „Legalna Aborcja. Bez kompromisów” jako odpowiedzi na zaostrzenie prawa do aborcji w Polsce. 

Bo każdy powinien mieć prawo do legalnej, darmowej, bezpiecznej aborcji oraz do godnego życia i szacunku – KAŻDY, niezależnie od płci. Więcej o tym przeczytacie tu.

Zgodnie z informacjami podanymi na stronie, projekt ustawy przewiduje:

  • możliwość przerwania ciąży na NFZ do 12. tygodnia jej trwania bez pytania o powód;

  • możliwość przerwania ciąży na NFZ po 12. tygodniu w przypadku wykrycia wad płodu, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego lub gdy życie/zdrowie osoby w ciąży jest zagrożone;

  • ścisłe terminy udzielania świadczenia w postaci przerwania ciąży i sankcje dla podmiotów leczniczych za nieuzasadnioną odmowę lub zaniechanie ich udzielenia;

  • obowiązek dyrektorów szpitali do zatrudniania podwykonawców w przypadku odmowy aborcji z powodu klauzuli sumienia przez wszystkich lekarzy pracujących w placówce;

  • depenalizację aborcji, czyli uchylenie przepisów karnych przewidujących odpowiedzialność lekarzy i osób trzecich za przeprowadzanie aborcji / pomoc w aborcjach pozaustawowych;

  • uproszczenie i przyspieszenie procedury sprzeciwu pacjenckiego od odmowy/opinii lekarza (24 godziny na rozpoznanie przez Komisję Lekarską sprzeciwu dotyczącego odmowy aborcji);

  • rozszerzenie programu badań prenatalnych o badanie PAPPa;

  • świadczenie przerwania ciąży ma być udzielane zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej, z uwzględnieniem wszystkich dostępnych metod, w tym metod farmakologicznych. 

Aby projekt ustawy został skierowany do rozpatrzenia przez Sejm, do końca roku obywatelski komitet musi zebrać minimum 100 tys. podpisów. Podpisać się może każdy pełnoletni obywatel z czynnym prawem wyborczym. Na swoim profilu na Facebooku Obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Legalna Aborcja. Bez Kompromisów” (LABK) podał, że do dnia 26.11.2021 r. pod projektem podpisało się 75 893 osób (liczba policzonych głosów). Kolejne karty z podpisami nadal spływają.

Dlaczego legalna aborcja?

Ludzkie cierpienie nie zostało wymazane ustawą. Dramaty „zeszły do podziemi”. A fakt jest taki, że tylko legalna aborcja jest bezpieczna. Jeśli chcemy chronić kobiety, musimy umożliwić im przerwanie ciąży w godnych warunkach, pod okiem specjalistów.

Prawo do ochrony zdrowia mamy zagwarantowane w Konstytucji. Aborcja jest podstawowym zabiegiem medycznym, ratującym zdrowie fizyczne i psychiczne. Ratującym życie.

To, co również warte jest podkreślenia, to fakt, że nie istnieje aborcja bez powodu. To, że czegoś nie jesteśmy w stanie pojąć, zrozumieć, nie oznacza, że dla kogoś innego jest to pozbawione sensu. 

Polska drugim Salwadorem?

Jak donosi najnowszy raport Amnesty International, Salwador jest jednym z nielicznych krajów, gdzie obowiązuje restrykcyjne prawo całkowicie zakazujące przerywania ciąży (nawet w przypadku zagrożenia życia kobiety). Zatem, jak to ujął Salil Shetty, Sekretarz Generalny Amnesty International, w krytycznej sytuacji ciężarne muszą dokonać wyboru: przerwać ciążę i iść do więzienia, czy kontynuować ją i umrzeć.

Za przerwanie ciąży kara dla lekarza_rki to od 6 do 12 lat więzienia, a dla kobiety: 2 do 8 lat. Istnieją również przypadki kobiet skazywanych za zabójstwo umyślne, obarczone karą od 30 do 50 lat pozbawienia wolności. Przykładem może być przypadek Marii Teresy Riviery, której za poronienie zasądzono 40 lat więzienia. 

„Maria miała już jedno dziecko, kiedy zaszła w ciążę. Pracowała w szwalni. Pewnego dnia źle się poczuła. Teściowa znalazła ją krwawiącą na podłodze w łazience. Gdy obudziła się w szpitalu, zobaczyła policjantów wokół niej, którzy zaczęli ją przesłuchiwać bez obecności adwokata. W 2012 roku skazano ją za zabójstwo, mimo że nie było żadnych dowodów przeczących twierdzeniom Marii, że poroniła. Jej syn będzie miał 45 lat, kiedy ona wyjdzie na wolność”.

Ciąży nie wolno przerwać, nawet jeśli jest ona wynikiem gwałtu. A te są częstym zjawiskiem, również jeśli chodzi o osoby nieletnie. W raporcie AI zacytowano jednego z tamtejszych lekarzy:

“Przez ostatnie pół roku mieliśmy cztery przypadki dziewczynek między 10 a 14 rokiem życia. Były w ciąży, dzieci rozwijały się bez nerek. Takie dzieci umierają przy urodzeniu. I nie chodzi tylko o to, że zmuszaliśmy je, by donosiły ciąże, ale tłumaczono im także, że to ich wina, że zaszły w ciążę”.

Oto skutki represyjnego prawa antyaborcyjnego, braku dostępu do edukacji seksualnej i antykoncepcji, patriarchalnego społeczeństwa, w którym nawet zeznania kobiet są podważane.

Nie mogę obiecać...

Czy ten tekst jest obiektywny? Nie bardzo. Ciężko o powstrzymanie emocji, gdy ma się dwie córki oraz – z roku na rok – coraz większe pokłady lęku o ich przyszłość. 

Ostatnio, po spotkaniu ze swoją ciężarną ciocią, moja 5-letnia córka zapytała mnie: „Mamo, czy jak będę duża, to będę w ciąży?”. Odpowiedziałam jej: „jeśli będziesz chciała, to tak”. To, czego nie powiedziałam na głos: „Tak bardzo chciałabym móc Ci obiecać, że nie będziesz w ciąży, jeśli tylko nie będziesz tego chciała”.

Podobne

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

  1. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, stanowisko w sprawie rejestru ciąż – dostęp z dnia 29.11.2021 https://federa.org.pl/stanowisko-ws-rejestru-ciaz/

  2. Jolanta Ojczyk „Nie rejestr ciąż jest groźny, ale bezmyślność przepisu” https://www.prawo.pl/zdrowie/obowiazek-rejestracji-ciazy-przez-lekarza,511947.html

  3. Komentarze użytkowników zaczerpnięte spod artykułu Katarzyny Kojzar „Rejestr ciąż. Co i po co chce zmienić minister zdrowia?” https://oko.press/rejestr-ciaz-co-i-po-co-chce-zmienic-minister-zdrowia/

  4. Raport „Na krawędzi śmierci: przemoc wobec kobiet i całkowity zakaz aborcji w Salwadorze” – dostęp z dnia 29.11.2021 https://amnesty.org.pl/wp-content/uploads/2014/09/amr290042014en.pdf

  5. Strona komitetu inicjatywy obywatelskiej „Legalna aborcja. Bez kompromisów.” – dostęp z dnia 29.11.2021 https://legalnaaborcjabezkompromisow.pl/?fbclid=IwAR2jCej8ICMmj-hp0ao4FzuBGDZ2kfqlcHFvRMtl4jXiDiHKT9bJ94FDaXg

  6. Biuletyn Informacji Publicznej RPO. Dostęp do badań prenatalnych po wyroku TK. Webinarium eksperckie RPO 23 listopada 2020 r. – dostęp z dnia 29.11.2021 r. https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/dostep-do-badan-prenatalnych-po-wyroku-tk-webinarium-rp

  7. Raport o działaniach RPO w sprawie in vitro – dostęp z dnia 29.11.2021 r. https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/Raport%20o%20Invitro.pdf

  8. Projekt ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii – dostęp z dnia 29.11.2021 r. https://orka.sejm.gov.pl/Druki9ka.nsf/Projekty/9-020-710-2021/%24file/9-020-710-2021.pdf#xd_co_f=OGMxZDU0YzMtMzFlNy00N2FmLTkxNzAtOTllZTE2NjFlYmNi~

  9. Amnesty International. Aborcja – najważniejsze fakty – dostęp z dnia 29.11.2021 r. https://amnesty.org.pl/aborcja-najwazniejsze-fakty/

Autor_ka

Paulina Pomaska

Psycholożka, redaktorka tekstów w serwisie You KNOW, autorka książki „Witaj w klubie”.

Zobacz inne artykuły

Aborcja

TOP 10 rzeczy, które wolno w Polsce tylko mężczyźnie. Nr 1: Antykoncepcja chirurgiczna

Od kilku lat w Polsce kobiety cyklicznie zmuszane są przez rządzących do wychodzenia na ulice w obronie swoich podstawowych praw. Lobby instytucji katolickich i konserwatywnych, pod płaszczykiem wartości chrześcijańskich, co chwilę próbuje ograniczać innym wolność decydowania o sobie i swoim ciele. Skoro rzeczywistość coraz bardziej przypomina “Opowieść podręcznej”, nic dziwnego, że ostatnio część z nas mogła uwierzyć, że z powodu klauzuli sumienia ktoś będzie mógł odmówić sprzedania nam prezerwatyw. Na razie to na szczęście tylko fake news. Ale dyskryminacja kobiet i ograniczanie ich praw to nie fake news, tylko ponura, polska rzeczywistość. Wystarczy przyjrzeć się kwestii dostępu do antykoncepcji chirurgicznej.

Jakub Pogłodziński