Guilty pleasure – masz prawo do przyjemności!

Udostępnij

Guilty pleasure – masz prawo do przyjemności!

„Chcę zjeść to ciastko, ale nie powinnam”. „Zamiast lektury kolejnego reportażu, wolałabym obejrzeć po raz kolejny Seks w wielkim mieście, ale to przecież strata czasu…” Brzmi znajomo? Znalazłaś_eś się w pułapce zwanej guilty pleasure. Dlaczego przy wyborze przyjemności ogarnia nas poczucie winy?

Klaudia Strzyżewska

Opublikowano: 22.03.2022 3 minczytania

cover guilty pleasures

Ilustracja: Zuzanna Warszczyńska

  • Błędne koło poczucia winy
  • Czym jest guilty pleasure ?
  • Guilty pleasure jako pretekst
  • Masz prawo do przyjemności!

Wyobraź sobie następującą sytuację: wracasz do domu po ciężkim dniu w pracy lub na uczelni, czujesz się zmęczona_y i sfrustrowana_y. Czeka na Ciebie zdrowy, pełnowartościowy obiad, który przygotowałaś_eś trzy dni temu. Zamiast warzywnego leczo wolałabyś_łbyś jednak zjeść coś innego – może to być kawałek pizzy, frytki, burger czy ciasto. Bijesz się z myślami, ale w końcu postanawiasz porzucić przygotowany wcześniej obiad i zamówić pizzę. Dzwonek do drzwi, aromat pachnącego ciasta i pierwszy kęs, który… nie sprawia Ci żadnej przyjemności. Wydaje Ci się, że poniosłaś_eś porażkę, bo przecież w tym tygodniu miałaś_eś już nic nie zamawiać i postawić na bardziej przemyślane wybory żywieniowe. Koniec końców, Twoje samopoczucie jest jeszcze gorsze.

Błędne koło poczucia winy

Powyższa sytuacja z pewnością zdarzyła się choć raz każdej_mu z nas. Roeline Kuijer i Jessica Boyce z University of Canterbury z Nowej Zelandii przeprowadziły badanie dotyczące niezdrowych nawyków żywieniowych. Okazało się, że uczestnicy, którzy czekoladowe ciasto kojarzyli z poczuciem winy, wykazywali znacznie mniejszą wiarę w siebie, niż osoby, które konsumpcję czekoladowego ciasta traktowały jako moment celebracji. To przekładało się na codzienność uczestników badania – ci, którzy myśląc o czekoladowym cieście, czuli się winni, mieli problem z redukcją wagi i nie potrafili cieszyć się z małych zwycięstw, a także szybciej wracali do starych nawyków żywieniowych.

Choć powyższe badanie dotyczyło jedzenia i nawyków żywieniowych, proces zachodzący w przypadku tak zwanych wstydliwych przyjemności jest każdorazowo identyczny. Coś, co w teorii ma sprawić nam przyjemność, powoduje, że czujemy się winne_ni.

Czym jest guilty pleasure?

Według Sami Schalk, profesorki wykładającej na Uniwersytecie w Wisconsin w ramach Department of Gender & Women’s Studies, guilty pleasures to czynności lub wybory, które lubimy, ale których lubić nie powinnyśmy_niśmy. Dlaczego? Bo są niezgodne z kanonem społecznym i mogą wpływać na nasz wizerunek w sposób sprzeczny z naszym wyobrażeniem. Jako przykłady takich zachowań można wskazać spożywanie niezdrowego jedzenia, czytanie „śmieciowych” magazynów lub książek uznawanych za „odmóżdżające” (na przykład romansów) czy praktyki seksualne, które wciąż pozostają tematem tabu.

Schalk zwraca również uwagę na bardzo ważną rzecz, a mianowicie: kulturowy konstrukt tak zwanych wstydliwych przyjemności. Nie są one bowiem uniwersalne dla każdego, a raczej warunkowane przez konkretne grupy społeczne. Jako przykład Schalk przywołuje oglądanie finałów NBA oraz oglądanie serialu The Bachelor. Wskazuje przy tym, że w pierwszym przypadku mamy mniejsze skłonności do podważania sensu oglądania NBA czy sugerowania, że tego typu rozrywka jest „głupia” lub „bezwartościowa”. W odniesieniu do The Bachelor takie wnioski przychodzą jednak o wiele prościej.

Guilty pleasure jako pretekst

Wraz ze wzrostem popularności terminu guilty pleasure określenie to zaczęło funkcjonować jako wygodny argument czy też swoiste usprawiedliwienie pozwalające nam oddawać się przyjemnym aktywnościom bez wyrzutów sumienia. Czy rzeczywiście tak jest? Dopóki czujemy potrzebę usprawiedliwiania odpoczynku czy wykonywania czynności nieprzynoszących określonych rezultatów w postaci produktywności, dopóty nie wyrwiemy się z błędnego koła guilty pleasure.

Masz prawo do przyjemności!

Słowa „przyjemność” i „wstyd” nie powinny znajdować się obok siebie. Jeżeli czujesz się winna_y nie dlatego, że zrobiłaś_eś coś złego, ale dlatego, że zjadłaś_eś kawałek pizzy zamiast zdrowej kanapki lub wybrałaś_eś lekką lekturę zamiast czytania rozprawy naukowej, coś jest nie tak. Masz prawo do odpoczynku, do wylogowania się ze świata, do przyjemności.

Robin Nabi, profesorka wykładająca na University of California w Santa Barbara, podkreśla, że odpoczynek w postaci niewymagających intelektualnego zaangażowania oglądania serialu czy lektury książki nie tylko pozwala nam odetchnąć, ale przede wszystkim wyzwala nas z wiecznej pogoni za produktywnością i rozwiązywaniem problemów. Umożliwia „wyłączenie się”, podobnie jak medytacja czy uprawianie sportu, i pozytywnie wpływa na naszą odporność psychiczną w obliczu stresujących sytuacji.

Przyjemności – a co za tym idzie, chwile odpoczynku i relaksu – nie powinny kojarzyć się ze stratą czasu ani wymagać usprawiedliwienia. Wstydliwe przyjemności wcale nie są wstydliwe – poczucie winy towarzyszące nam w momencie, w którym postanawiamy wylogować się z produktywnego świata napędzanego przez konsumpcjonizm, to szkodliwy konstrukt społeczny. Masz prawo do przyjemności!

Podobne

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Źródła:

  • Kuijer, R. G., Boyce, J. A. Emotional eating and its effect on eating behaviour after a natural disaster

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22369959/ [dostęp z dnia 22.03.2022]

  • Nabi, R. L., Torres, D. P., Prestin, A. Guilty Pleasure No More. The Relative Importance of Media Use for Coping With Stress

https://www.jenniferwilsonwellness.com/uploads/9/1/0/6/91062736/guilty_pleasure_no_more.pdf [dostęp z dnia 22.03.2022]

Autor_ka

Klaudia Strzyżewska

Emocje

„Ale schudłaś_eś!” – czyli czy potrzebujemy komentarzy dotyczących wyglądu?

Coraz więcej osób mówi, że nie życzy sobie komentowania ich wyglądu. Zwykle rozumiemy ten komunikat jako: „nie krytykuj mnie”. A co z komplementami? Czy one również mogą nie być mile widziane?

Ania Kurecka