Body shaming - przemoc? Jaki ma wpływ na dzieci? | Your KAYA
Czy body shaming to przemoc? Jaki jest jego wpływ na dzieci?

Udostępnij

Czy body shaming to przemoc? Jaki jest jego wpływ na dzieci?

Nasze dorosłe życie ściśle wiąże się z dzieciństwem. Oczywiście jako dorosłe osoby możemy się zmieniać i o sobie decydować, jednak mamy określony bagaż trudności. Jedną z nich bywa ta związana z przeżywaniem własnego wyglądu. I dotyczy to osób każdej płci.

Małgorzata Iwanek
Psycholożka i seksuolożka

Opublikowano: 1.06.20218 minczytania

Ilustracja - dziecko pod prześcieradłem - body shaming dzieci

Ilustracja: Jarek Danilenko

  • Potrzeba więzi a nasze myśli o sobie
  • Body shaming ogólnie
  • Body shaming w rodzinie
  • Styl odżywiania w rodzinie
  • Zaufanie do własnego ciała
  • Wujek-żartowiniś, ciocia-śmieszka
  • „Jaka śliczna dziewczynka!”
  • Przemoc
  • Jak sobie pomóc?

Jako dzieci rodzimy się z niezachwianym przekonaniem, że ciało jest czymś wspaniałym. Umożliwia nam wykonywanie różnych czynności, wydaje zabawne dźwięki. Poznawanie go i używanie dostarcza wiele przyjemności. To, co jest potrzebne do rozwoju, to wsparcie dziecka w poczuciu sprawczości, kompetencji, decyzyjności. Z kolei to, co wpływa negatywnie na jego rozwój, to ośmieszanie, zawstydzanie ze względu na zachowanie czy ciało, obrażanie, w tym również wzbudzanie poczucia wstydu z powodu wyglądu poszczególnych części ciała. Są to działania, które rujnują poczucie własnej wartości młodej osoby. Każda_y z nas uczy się stosunku do swojego ciała poprzez to, jak to ciało było traktowane przez naszych bliskich – absolutnie nie tylko przez to, jakie wizerunki sylwetek prezentuje nam się w internecie.

Potrzeba więzi a nasze myśli o sobie

Podstawową potrzebę każdej osoby stanowi więź. To dzięki niej rozwijamy się jako ludzie. Potrzeba ta jest tak silna, że nawet jeśli rodzina nie zapewnia dziecku bezpieczeństwa – z powodu przemocy czy nadużyć – to i tak wiąże się ona z rodzicami/opiekunami. Rodzaj tej więzi wpływa na sposób przeżywania życia – nawiązywanie znajomości i wchodzenie w relacje, radzenie sobie z emocjami, rozumienie siebie i innych, ale także to, w jaki sposób odbieramy swoje ciała i wygląd.

Więź służy do budowania zaufania i kształtowania naszego poczucia bezpieczeństwa w świecie. A ponieważ jako dzieci nie mamy innej możliwości niż uwierzyć rodzicom/opiekunom właściwie we wszystko, co mówią o nas i o sobie, to zawierzamy im również kwestię kontaktu z własnymi ciałami. Od najmłodszych lat uczymy się myśleć o sobie w taki sposób, w jaki myślano o nas i jak nas przeżywano w domach rodzinnych.

Zawstydzenie lub ośmieszenie kogoś w dzieciństwie, nawet jeśli celem ma być „niewinne” żartowanie, jest w stanie negatywnie wpłynąć nie tylko na sposób myślenia dziecka o swoim ciele. Skutki tego mogą być też widoczne w jego ogólnym myśleniu o sobie, poczuciu wartości.

Body shaming ogólnie

Zjawisko body shamingu, czyli poniżenie, zawstydzenie lub ośmieszenie kogoś z racji tego, jak wygląda, występuje dość powszechnie. Statystyki brytyjskiej organizacji promującej zdrowie psychiczne Mental Health Foundation (https://www.mentalhealth.org.uk/publications/body-image-report/exec-summary) podają, że co 5. dorosła osoba w przeciągu ostatniego roku czuła się zawstydzona z powodu tego, jak wygląda. Negatywne komentarze na temat swojego wyglądu słyszą wszystkie osoby niezależnie od płci.

Badania jasno pokazują, że tego rodzaju doświadczenia w dzieciństwie i adolescencji mogą przyczyniać się do wystąpienia stanów depresyjnych czy nawet myśli samobójczych. Co ciekawe, o body shamingu najczęściej mówi się w kontekście wizerunku ciał w internecie. To Instagram czy idealne fotografie celebrytek oskarża się o wzbudzanie negatywnych myśli w ich odbiorcach na temat własnego ciała. I rzeczywiście tak jest. Co jednak ważne, media społecznościowe nie są jedynym źródłem body shamingu. Wiele bowiem zaczyna się już wcześniej – w rodzinie.

Body shaming w rodzinie

Okazuje się bowiem, że pierwsze negatywne wypowiedzi dotyczące wyglądu, mające na celu poniżenie, zawstydzenie lub ośmieszenie, można usłyszeć od rodzica. Obawy przed tym, że dziecko będzie grube czy nieatrakcyjne, sprawiają, że takie komentarze pojawiają się już od najwcześniejszych lat życia dziecka.

To w późniejszym czasie może się przyczyniać na przykład do zaburzeń odżywiania. Rodzice w dobrej wierze podejmują temat tego, co można, a czego nie można jeść, zwracają uwagę na wagę i sylwetkę, podkreślając znaczenie tej kwestii w kontekście zdrowotnym. Ale paradoksalnie przyczyniają się do konotowania w dziecku negatywnych przekonań na temat ciała, jedzenia i wyborów żywieniowych. Kwestia „byle nie przytyć” staje się kluczowa w trakcie okresu dojrzewania, chociaż w tym czasie przybieranie tkanki tłuszczowej wynika z rozwoju organizmu, a odpowiednia podaż kaloryczna jest niezbędna dla rozwoju układu nerwowego! W związku z tym zjawisko body shamingu jest dodatkowo ryzykownym czynnikiem utrudniającym zdrowy i bezpieczny rozwój.

Styl odżywiania w rodzinie

Zresztą odżywianie niemowląt, a potem małych i starszych dzieci, to przedmiot niekończących się rozmów i zmartwień w wielu rodzinach. Na początku wszyscy się stresują, czy dziecko na pewno się najada, czy posiłki są wystarczająco odżywcze, czy zawierają odpowiednie składniki. Potem w okresie przedszkolnym, na etapie wybiórczego jedzenia, pojawiają się lęki, czy dziecko nie je za mało, czy pozwalać mu nic nie jeść poza suchą bułką przez cały tydzień, czy trzeba już sięgać po poradę lekarką.

Temat jedzenia może aktywować potrzebę decydowania za dziecko i kontrolowania tego, ile powinno jeść i w jakich odstępach czasowych. Można by pomyśleć: „Co w tym złego? Przecież to rodzic jest odpowiedzialny za zdrowie dziecka”. A jednak jest to droga donikąd. Dziecko potrzebuje rozwinąć zaufanie do własnego ciała i zdolność czytania jego fizjologii. Rozwój ten dla rodzica może być jakimś rodzajem udręki, ponieważ okazuje się, że musi oddać część kontroli i zgodzić się jedynie na łagodną obserwację i towarzyszenie dziecku w decyzjach. Jednak to właśnie dzięki temu rozwinie ono umiejętność czytania swojego ciała i potrzeb, a także rozumienie siebie, decyzyjność i poczucie, że jest osobą sprawczą.

Zaufanie do własnego ciała

Jednocześnie jest to pierwszy moment w życiu człowieka, kiedy w jego otoczeniu mogą się pojawić komunikaty oceniające jego sposób odżywiania się. Przymuszanie do jedzenia, zawstydzanie czy wyśmiewanie, że dziecko nie je w sposób zgodny z wizją rodzica, przyczyniają się do zmniejszania zaufania do siebie. I o ile przedszkolak niekoniecznie będzie okazywał, że jakkolwiek to na niego wpływa w danym momencie, o tyle w okresie dojrzewania, a potem dorosłości, może opierać przekonania na swój temat właśnie na tych doświadczeniach z początków życia.

Skoro już rodzic nie miał zaufania do dziecka i jego wyborów, a przy tym negatywnie je komentował, w jaki sposób dziecko miałoby rozwinąć zaufanie do siebie?

Wujek-żartowiniś, ciocia-śmieszka

W wielu rodzinach są takie osoby, które w nieskrępowany sposób wyrażają swoje opinie na temat innych. Komentują w ten sposób ogólny wygląd, wagę, sposób ubierania i wszystko inne, co tylko przyjdzie do głowy. Oczywiście z reguły oceniają w ten sposób dzieci czy nastolatków. Bardzo często pozycja osób, które tak robią, jest na tyle niezachwiana, że mało kto umie postawić granicę i powiedzieć: „Hej, nie mów do mnie w taki sposób”.

Oczywiście ośmieszanie kogoś czy jakiekolwiek komentarze mające na celu poniżenie innej osoby to przykłady body shamingu, choć bardzo często taki wujek czy ciocia nie robią tego celowo. Na jakiekolwiek zarzuty odpowiedzą, że przecież nie mają złych intencji, chcą pomóc; zapewnią, że to szczupła sylwetka czy „ładny” kolor włosów są ważne. Mówiąc krótko: że nie są to działania mające na celu rzeczywiste poniżenie czy ośmieszenie.

Jednakże brak świadomie nazwanej intencji nie oznacza, że komentowanie fałdki na brzuchu, zawstydzanie jakichkolwiek „niedoskonałości” czy opiniowanie wyglądu przestają być tym, czym są. Czyli body shamingiem.

„Jaka śliczna dziewczynka!”

Warto pamiętać, że nadmierne skupienie na wyglądzie dziecka zabija sprawczość i decyzyjność. A są to niezmiernie ważne cechy, które budują w młodej osobie poczucie własnej wartości. W Polsce wciąż najczęściej kierowany do dziewczynek komunikat brzmi: „Jesteś śliczna!”, co stanowi drugą stronę medalu body shamingu. Wszystko, co dziewczynka zrobi, i to, w jaki sposób się ubierze, komentowane jest jako śliczne.

To ważne, aby dziecko mogło usłyszeć od osób, z którymi buduje więź, że jest piękne – bez względu na to, jakiej jest płci, i bez względu na to, w co jest ubrane czy co robi. Po prostu: że jako człowiek jest piękne. Jednak nadużywanie tego komunikatu z pominięciem wszelkich innych nadmiernie przekierowuje uwagę dziecka na wygląd. I to na określony wygląd. Kasia Urbaniak, mieszkająca w Stanach autorka książki Unbound o kobiecej sile, wskazuje, że jako społeczeństwo mamy obsesję na temat tego, jak wyglądają dziewczynki, i tego, co robią chłopcy. I rzeczywiście: działania czy zachowania dziewczynek określamy jako piękne – czyli oceniamy wizerunek, podkreślając tym bierność. Chłopcom z kolei mówimy, że zrobili coś w wyjątkowy sposób – czyli oceniamy działanie, podkreślając aktywność.

Przekłada się to na podatność danych osób na krytykę wobec własnego ciała, czyli body shaming. Nie ma znaczenia, czy chodzi o osoby otyłe, czy szczupłe. De facto realna sylwetka nie ma żadnego znaczenia – wyśmiewanie kogoś z powodu wyglądu może bowiem przytrafić się każdemu. Nie mają znaczenia również jakieś konkretne słowa – w momencie, kiedy ciało staje się tematem oceny czy dysputy na temat tego, jakie powinno być, aby było wartościowe, dysputa ta staje się automatycznie body shamingiem.

Przemoc

Należy zwracać uwagę na to, że body shaming to przemoc. Negatywna ocena wyglądu osoby w momencie, kiedy nie prosi ona o żaden taki komentarz, jest przekroczeniem granicy i ma charakter przemocowy. Wydaje się, że wyśmiewanie dorosłych nie jest niczym aż tak poważnym. A jednak każda osoba zaatakowana słownie w taki sposób może doświadczyć negatywnych skutków psychicznych czy emocjonalnych, dlatego jest to coś, czego nie należy robić.

Można mieć wrażenie, że zwracanie uwagi na cechy zewnętrzne jest niewinnym, niegroźnym zachowaniem. Przecież piękno jest czymś „dobrym”, „nieszkodliwym”. A jednak nieustanne skupianie się na nim, szczególnie w momentach, kiedy nikt nie prosi o taki rodzaj skupienia, przestaje być niewinne, dobre czy nieszkodliwe. Nieważne, czy ma to miejsce na Instagramie, gdziekolwiek w internecie, czy w świecie pozacyfrowym.

Jak sobie pomóc?

Pamiętaj, że jesteś osobą, która doświadcza negatywnych skutków body shamingu. Choć ciało wydaje się polem bitwy pomiędzy próbą łagodnego spojrzenia na siebie i atakami na nie, zawsze możesz zawalczyć o własną czułość. Przede wszystkim przyjrzyj się, jakie dokładnie wizerunki kobiet czy ogólnie osób (na przykład na Instagramie), wyzwalają w Tobie nawrót negatywnych myśli o sobie, i na jakiś czas przestań je obserwować. Staraj się tak budować swój feed w mediach społecznościowych, żeby otaczać się zdjęciami, które nie działają na Ciebie destruktywnie.

Uświadom sobie też, że wyśmiewanie kogoś z powodu wyglądu ciała – jakkolwiek to ciało wygląda i bez względu na płeć osoby, do której należy – jest czymś nie do przyjęcia i zaakceptowania. Każda_y z nas jest swoim ciałem i może je zmieniać tak, jak chce. Przede wszystkim jednak warto się uczyć i pamiętać o tym, że na poszczególnych etapach życia może ono przyjmować różne formy. I to jest okej. Po prostu okej. Nieważne, czy leżysz w bikini na plaży, czy idziesz w dresie po bułki.

Należysz do swojego ciała, a Twoje ciało należy do Ciebie.

Autor_ka

Małgorzata Iwanek
Psycholożka i seksuolożka

Psycholożka, seksuolożka, edukatorka seksualna, aktualnie w trakcie szkoły psychoterapii. Zawodowo interesuje się tematyką dysfunkcji seksualnych, traumą relacyjną i tzw. uzależnieniami w sferze seksualności. Prowadzi blog i Instagram „Kultura seksualna”.

Zobacz inne artykuły

Rodzicielstwo

Tato, bądź bardziej obecny. Chodź na urlop

Wszelkie raporty od lat pokazują, że genderowo pod względem zaangażowania w obowiązki opiekuńcze mężczyźni wciąż wypadają gorzej od swoich partnerek, a stereotypowy podział ról w domu podtrzymują nawet świadomi kwestii równościowych milenialsi.

Redakcja