Sprawdzone źródło

Nasze standardy sprawdzania źródeł

You KNOW to tylko rzetelne informacje oraz aktualne i wiarygodne źródła. Teksty oznaczone jako „SPRAWDZONE ŹRÓDŁO” zostały zweryfikowane przez ekspertkę_a – dzięki temu masz pewność, że czytasz najwyższej jakości treści.

You KNOW

Polityka jest kobietą

Aktualizacja: 5min.

Kobiety stanowią prawie połowę społeczeństwa, ale tylko nieliczne z nich mają szansę się tym społeczeństwem opiekować. Tak, opiekować się. Ponieważ panie, częściej niż panowie, kierują się troską o innych nawet w „brudnym” świecie polityki.

Twierdzi tak między innymi Avivah Wittenberg-Cox, CEO organizacji 20-first, wdrażającej strategie na rzecz równouprawnienia płci w biznesie. Ciężko nie przyznać jej racji. Równie ciężko oprzeć się wrażeniu, że w stwierdzeniu „kobiety łagodzą politykę” pobrzmiewa ledwie słyszalna nuta seksizmu. Nie chodzi przecież o to, by w każdej dziedzinie życia przypisywać im rolę wielkodusznych sanitariuszek, szczególnie że panie, które dochodziły dotychczas do głosu w polityce, grały w tę męską grę na męskich zasadach. Obecnie jesteśmy jednak świadkami kształtowania się nowego politycznego dyskursu w krajach, na których czele stoją kobiety lub w których udział kobiet w zarządzaniu państwem jest znaczący. Podstawowa zmiana? Podczas gdy mężczyźni-politycy chętnie odwołują się do historii i sypią sól na rany, polityczki skupiają się na obecnych problemach, a proponowane przez nie rozwiązania świadczą o głębokiej świadomości społecznej. Okazuje się, że w polityce jest miejsce na empatię, na naturalność, na autentyczne „wychodzenie do ludzi", o którym mówiło wielu, ale mało kto odważył się zrobić krok.

Gdy mowa o wychodzeniu, nie sposób nie zacząć od spontanicznych spacerów odbywających się na ulicach polskich miast, na których od końca października można spotkać nie tylko koleżankę z pracy, teściową i znajomą bibliotekarkę, lecz także swoją posłankę na Sejm IX kadencji. Zaangażowanie (głównie) posłanek (głównie) Lewicy we wspólną sprawę kobiet (i nie tylko!) jest dla części społeczeństwa zjawiskiem niezwykle budującym i… orzeźwiającym. Nowe, kobiece twarze polskiej polityki, z Magdą Biejat na czele, przypomniały nam wszystkim, że bycie posłem oznacza bycie przedstawicielem Narodu. Z wielką klasą reprezentują, wspierają i bronią swoich wyborczyń i wyborców podczas sejmowych obrad, w social mediach, na ulicy, a jak trzeba, to i na komisariacie albo z gazem pieprzowym w oku. Tak zyskuje się zaufanie obywateli.

Zaufaniem tym cieszy się coraz więcej polityczek na całym świecie, czemu – paradoksalnie – sprzyja pandemia koronawirusa. Już wiosną 88 procent Nowozelandczyków biorących udział w badaniu firmy Colmar Brunton przyznało, że ufa krokom podejmowanym przez rząd w kontekście nowego zagrożenia. Wyniki sondażu miały swoje odzwierciedlenie w wynikach październikowych wyborów – Partia Pracy premierki Jacindy Ardern odniosła historyczne zwycięstwo dzięki poparciu 50 procent społeczeństwa. Podobnym, bo 85-procentowym zaufaniem może pochwalić się w tych niepewnych czasach Sanna Marin, szefowa rządu Finlandii. Skąd bierze się taka wiara w słuszne decyzje polityków, szczególnie w krajach nordyckich? Czas pokazał przecież, że nie w każdym z nich udało się uniknąć wzrostu zakażeń! Na poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie wpłynęła nie tyle strategia walki z COVID-19, oparta na wprowadzaniu nowoczesnych rozwiązań lub kolejnych obostrzeń, co sposób komunikacji przedstawicieli władzy. A w Danii, Norwegii, Islandii i Finlandii rządzą kobiety. W ich dyskursie rządzą natomiast proste, szczere i zrozumiałe komunikaty, nierzadko skierowane w stronę najmłodszych. Oswajanie lęków, wzywanie do solidarności i troski o innych – oto, czym wygrywają polityczki. Jeśli nie z pandemią, to z paniką i dezorientacją, które za sobą niesie.

Tym, co wyróżnia kobiety w świecie polityki, są (również) – ogólnie rzecz biorąc – priorytety. Polityczki kładą nacisk na kwestie równouprawnienia, prawa człowieka i ekologię, a najdoskonalszym tego przykładem jest Katrin Jakobsdóttir, premierka Islandii. Jedna z najmłodszych szefowych rządu na świecie ma na swoim koncie ustawowe zrównanie płac kobiet i mężczyzn, a w planach osiągnięcie neutralności kraju pod względem emisji dwutlenku węgla do 2040 roku. Inwestuje ona przede wszystkim w edukację i służbę zdrowia (wskazują na to choćby statystyki zarażeń koronawirusem – Islandia odnotowuje zaledwie kilka nowych zachorowań dziennie - dane z dnia 23.11.2020), ściga przestępstwa na tle seksualnym. Co więcej, zaangażowanie i skuteczność kobiet w polityce staje się widoczna na każdym jej szczeblu. W ostatnich tygodniach zrobiło się głośno o Stacey Abrams, amerykańskiej polityczce i aktywistce walczącej o prawa wyborcze mniejszości, która bez wątpienia przyczyniła się do wygranej Joe Bidena. Dzięki jej działaniom zarejestrowało się i oddało głosy około 800 tysięcy osób, a wszystko to w konserwatywnym stanie Georgia.

Mijający rok miał swoje mocne strony, a były nimi właśnie małe i duże sukcesy polityczne kobiet, mnożące się każdego miesiąca. W marcu i w lipcu świat obiegły zachwycające przemówienia najmłodszej członkini Izby Reprezentantów amerykańskiego Kongresu, Alexandry Ocasio-Cortez (pierwsze zostało wygłoszone w obronie ekologicznego projektu Demokratów, drugie – przeciwko seksistowskiej „kulturze bezkarności”). Liderką białoruskiej opozycji i kandydatką na prezydentkę w sierpniowych wyborach była Swietłana Cichanouska (rewolucja na Białorusi ma twarz kobiety, a Aleksander Łukaszenka tak bardzo boi się w nią spojrzeć, że wysłał za Swietłaną list gończy). W połowie listopada Maia Sandu została pierwszą prezydentką Mołdawii. Tydzień wcześniej świat obiegła wiadomość o pierwszej wiceprezydentce Stanów Zjednoczonych, Kamalii Harris. Wszyscy chcemy, żeby 2020 już się skończył, ale miejmy nadzieję, że kobiecy impact, również w polityce, poniesie się dalej.

Obecnie w 10 krajach Europy funkcję premiera lub prezydenta pełnią kobiety. Przewodniczącą Komisji Europejskiej jest Ursula von der Leyen. Odsetek posłanek w Parlamencie Europejskim systematycznie rośnie i w bieżącej kadencji wynosi 40,4 procenta, a uznanie Europejczyków i zainteresowanie mediów zyskują młode, progresywne, niezwykle aktywne polityczki, takie jak Terry Reintke. Co prawda nadal tylko 7 procent światowych przywódców nie jest mężczyznami, ale era ludzi-głazów obleczonych w drogie garnitury, których wypowiedzi są tak zawiłe, że masz ochotę zadzwonić po Davida Lyncha, powoli dobiega końca. Ludzie chcą poczuć się bezpiecznie – we własnych łóżkach, w swoim kraju, na tej planecie. Chcą, by ktoś posprzątał ten cały bałagan. Światu brakuje dziś kobiecej ręki. 

Pokaż Ukryj źródła źródeł

Data dodania: 14/08/2022

Data aktualizacji: 14/08/2022

Autor_ka:

Klaudia Żark