Nie lubię się całować. Czy coś jest ze mną nie tak?

Udostępnij

Nie lubię się całować. Czy coś jest ze mną nie tak?

Nie zliczę, ile już razy natknęłam się na to pełne obaw wyznanie. I – cóż – ja też nie przepadam za całowaniem, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by w związku z tym kwestionować mój dobrostan psychiczny.

Paulina Pomaska

Opublikowano: 8.04.2022 5 minczytania

cover całowanie

Ilustracja: Zuzanna Warszczyńska

  • Jak to, nie lubisz się całować?
  • A Ty, lubisz się całować?
  • Przeciwieństwa się przyciągają
  • Badania z całowania
  • Czy całowanie jest zdrowe?
  • Całowanie a satysfakcja
  • Już się nie całujemy. Czy to oznacza kryzys?

Ponieważ lubuję się w naukowych opisach rzeczy zupełnie prostych, zacytuję poniżej opis całowania w ujęciu ewolucyjnym (za: Guo, Ng i Chan, 2004; Spaulding, 2016). Udanej lektury!

„Z perspektywy ewolucyjnej całowanie jest omawiane jako mechanizm używany do zwiększania poziomu podniecenia, zwłaszcza podczas wydarzenia seksualnego w celu zwiększenia prawdopodobieństwa odbycia stosunku płciowego”. Czy to nie piękne? Nawet przez chwilę zrobiło mi się przykro, że tak rzadko okraszam pocałunkami wydarzenia seksualne. A potem pomyślałam, że całowanie to pewnego rodzaju sztuczka. Wabik, przynęta, na którą łapiemy niczego nieświadome_ych partnerki_ów.

Jak to, nie lubisz się całować?

Całusy „płytkie” są ok, nie mam z nimi najmniejszego problemu. Natomiast dla mnie pocałunek głęboki = seks. Musi mi naprawdę zawirować świat, żeby dać się pochłonąć (dosłownie i w przenośni!). Ale, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, by w codziennym biegu zdarzeń „łapać się” z moim partnerem na wymianę śliny (no niestety, tak właśnie to widzę). Dużo więcej daje mi przytulenie i właśnie zwykły buziak, niż sprawdzanie sobie wzajemnie jamy ustnej. 

A Ty, lubisz się całować?

I gdy kolejny raz przeczytałam na którejś z grup to pytanie „czy coś ze mną nie tak?”, postanowiłam zadać je sobie… i wszystkim wokół.

Zacznę więc od końca i zacytuję kilka wypowiedzi:

A., 28 lat, w związku od 3 miesięcy

Całowanie jest spoko! Lubię każdy rodzaj pocałunku, to jedna z form podsycania uczucia. Ale mam dni, kiedy zwyczajnie nie mam na nie ochoty. Wtedy mówię o tym partnerowi, on to rozumie. 

M., 25 lat, w związku od 3,5 roku

Czy lubię się całować? Zależy, co przez to rozumiesz. Jeśli chodzi o delikatne buziaki, muśnięcie czoła, policzka, warg czy dłoni, to jest to dla mnie przyjemne i zdecydowanie spełnia potrzebę bliskości i czułości. Przekonałam się, że miłość nie musi oznaczać „mokrych” pocałunków, pełnych pasji i szaleństwa, na które napatrzyłam się w serialach. One też są, jasne, ale osobiście rezerwuję je na momenty, gdy w sytuacje związkowe wkrada się podniecenie, taka naprawdę DUŻA ekscytacja, kiedy człowiek się zatraca. A z racji mojego niskiego libido nie dzieje się to często – na szczęście mój partner czuje podobnie i nie mamy na tym polu deficytu. On na przykład lubi całować moje palce, każdy po kolei, a ja nie uważam, żeby to był mniej intymny czy w jakiś sposób gorszy wyraz sympatii i zażyłości niż zetknięcie się języków. Tak lubię! 

M., 26 lat, w związku od około roku

Zależy jakie całowanie. Te intensywne to dla mnie automatyczny podkręcacz atmosfery i łączy się bardzo z moją ochotą na seks. Partner czasami drażni się ze mną w ten sposób, dając mi takiego buziaka na przykład w samochodzie, w drodze na obiad u rodziców. Podoba mi się to, bo potem serwujemy sobie przydługie spojrzenia i oboje wiemy, jak to się skończy. Ogólnie rozdzielam całowanie na to, które kończy się w łóżku, a to, które ma dać wsparcie, poczucie bliskości i bycia kochanym. Myślę, że większość par działa na tej zasadzie. 

A., 25 lat, w związku od 1,5 roku

Nie wiem, czy lubię się całować. Chyba nie, ale nigdy tego nie przyznałem. Moja dziewczyna lubi i byłoby jej przykro to słyszeć. Lubię natomiast głaskanie, masaże, drapanie głowy, jakiś taki dotykowy kontakt. Jestem z moją dziewczyną 1,5 roku, ale całowanie jest dla mnie nieco niezręczne. Nie wiem, jak to opisać bardziej. Wydaje mi się, że to nie jest dla mnie naturalne. Co ciekawe, usłyszałem kiedyś, że dobrze całuję!

No i tak. Wnioski? Nie zaskoczę Cię. KAŻDY MA INACZEJ. Co nadal nie oznacza, że coś tu jest poprawne lub nie.

Szukając informacji na temat całowania, natknęłam się na artykuł, w którym przeczytałam, że całowanie wywodzi się z praktyki karmienia „z ust do ust”. Tak, tak. To właśnie rozszerzanie diety według naszych przodków. Matka przeżuwa, matka wpluwa. Nic romantycznego, prawda? A jednak. Przekazywanie sobie jedzenia zmieniło się później w stykanie ust jako wyraz troski i więzi, by ostatecznie stać się synonimem miłości. Emer Maguire, autorka powyższego artykułu, pięknie spięła to stwierdzeniem, że droga do serca człowieka prowadzi przez żołądek.

Według biologów_żek ewolucyjnych erotyczne pocałunki to pewnego rodzaju gesty reliktowe, przekazywane przez kultury. Obecnie jest to praktyka dopuszczalna nawet w 90 procentach kultur. A jeśli nie całowanie, to co? Pocieranie się nosami, na przykład. 

No dobrze, ale czy zwierzęta też się całują? I tak, i nie. Zwierzęta, nawet jeśli nie dają sobie czułych buziaczków, mają swoje sposoby na pielęgnowanie relacji. Tak, lizanie i obwąchiwanie się psów czy wkładanie sobie nawzajem trąb do ust (słonie, chodzi o słonie!) to nic innego jak wyrazy troski.

Przeciwieństwa się przyciągają

Badacze_ki uzasadniają całowanie jako sposób na znalezienie idealnego_j partnera_ki. Dzięki zbliżeniu jesteśmy w stanie ocenić zapach partnera_ki, a ten jest wskaźnikiem naszego układu odpornościowego z udziałem genów znanych jako geny głównego układu zgodności tkankowej (MHC od ang. major histocompatibility complex). Zgodnie z tą teorią, najbardziej pociąga nas partner_ka z zupełnie innym od naszego zestawem genów MHC, co w przypadku urodzenia potomstwa oznaczałoby „wyposażenie” go w zróżnicowany układ odpornościowy (co oznacza lepsze radzenie sobie z chorobami).

Badania z całowania

Rafael Wlodarski, badacz behawioralny zajmujący się zagadnieniem pocałunków, udowodnił, że to kobiety przykuwają większą uwagę do umiejętności partnera w zakresie całowania, zwłaszcza jeśli chodzi o potencjalnych partnerów do związku. Dodatkowo całowanie to według kobiet istotny sposób okazywania uczuć w długotrwałych związkach.

Zgodnie z wynikami badania (Hughes, Harrison, Gallup, 2007) przeprowadzonego na Uniwersytecie Albany, większość studentek nie uprawiałaby seksu bez wcześniejszego pocałunku (chociaż uprawiałaby seks z kimś, kto nie całował dobrze), podczas gdy studenci deklarowali chęć uprawiania seksu nawet bez wcześniejszego pocałunku. 

Czy całowanie jest zdrowe?

CAŁOWANIE JEST ZDROWE, ponieważ stymuluje produkcję tak zwanych hormonów szczęścia (neuroprzekaźników serotoniny, dopaminy i oksytocyny), jednocześnie zmniejszając produkcję hormonu stresu, kortyzolu. 

Co ciekawe, połączenie tych trzech substancji chemicznych (serotoniny, dopaminy i oksytocyny) powoduje pobudzenie ośrodków przyjemności w naszym mózgu. Jak tłumaczy to Emer Maguire, zwycięzca północnoirlandzkiej części międzynarodowego konkursu komunikacji naukowej FameLab, dopamina uwalniana podczas pocałunku może stymulować ten sam obszar mózgu, który jest aktywowany przez heroinę i kokainę. W rezultacie doświadczamy uczucia euforii i zachowań uzależniających. Oksytocyna, inaczej zwana „hormonem miłości”, sprzyja poczuciu przywiązania. To ten sam hormon, który jest uwalniany podczas porodu i karmienia piersią. Wreszcie, poziom serotoniny obecny w mózgu podczas całowania wygląda bardzo podobnie do osoby z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym. To całkiem nieźle wyjaśnia, dlaczego niektóre pocałunki (zwłaszcza ten pierwszy!) są niezapomniane.

CAŁOWANIE NIE JEST ZDROWE, bo to jednak wymiana bakterii, zarówno tych szkodliwych, jak i nieszkodliwych (jest ich około 80 milionów).

Całowanie a satysfakcja

Inni badacze tego zagadnienia (Heiman i in., 2011; Spaulding, 2016) zauważyli, że gdy uczestniczki_cy badania deklarowały_li więcej przypadków pocałunku swojego_j partnera_ki, oceniały_li swój poziom satysfakcji seksualnej jako wysoki. Z kolei Welsch i in., (2005) zaobserwowali, że wyższa częstotliwość pocałunków wiązała się z deklarowanym wyższym poziomem satysfakcji ze związku. 

Już się nie całujemy. Czy to oznacza kryzys?

To zależy. Można się przecież nie całować, ale rekompensować tę bliskość poprzez inne formy intymności. Jeśli tak się właśnie dzieje, to raczej nie ma powodów do niepokoju. Ważne jednak, by dużo ze sobą rozmawiać i trzymać rękę na pulsie, jeśli chodzi o Wasze odczucia czy poziom satysfakcji (ogólnej i seksualnej).

Podobne

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Autor_ka

Paulina Pomaska

Psycholożka, redaktorka tekstów w serwisie You KNOW, autorka książki „Witaj w klubie”.

Zobacz inne artykuły

Intymność

Czy spanie nago jest zdrowe?

Odganiamy go litrami kawy i choć poświęcamy mu około jedną trzecią swojego życia, fantazjujemy o tym, żeby mieć go więcej. Mowa oczywiście o śnie! Czy spanie nago może zwiększyć liczbę niekwestionowanych zalet naszego ukochanego nocnego odpoczynku?

Adela Kiszka