Kiedy powstał pierwszy wibrator?

Udostępnij

Kiedy powstał pierwszy wibrator?

Lek na każdą chorobę, gadżet kształtujący sylwetkę, energooszczędne urządzenie gospodarstwa domowego. Od momentu zastosowania pierwszego wibratora minęło wiele lat, zanim zaczęto go postrzegać – a tym bardziej sprzedawać – jako akcesorium erotyczne.

Jagoda Olczyk

Opublikowano: 21.12.2021 6 minczytania

historia wibratorów

Ilustracja: Jarek Danilenko

Produkty Your KAYA na blacie lastryko

Z niektórymi wynalazkami tak bywa, że początkowo niezupełnie wiadomo, jak wykorzystać ich potencjał, jak różnorodne mogą mieć zastosowania i jaką społeczną zmianę za sobą niosą. Tak też było z wibratorem.

Wibrator w medycynie

„Cierpi pani na histerię” – otrzymywała diagnozę zapewne co 10. klientka składająca wizytę w gabinecie terapeutycznym w XIX wieku. W tym czasie uznawano histerię za powszechnie występującą chorobę, choć definiowano ją w bardzo niejasny i ogólny sposób. Objawami zaburzeń były: ból głowy, nerwowość, nadmierna ekstrawersja, emocjonalność i szeroko rozumiane „skłonności do powodowania kłopotów”.

Ale jaki związek ma z nimi wibrator?

Otóż chorobę tę przypisywano głównie kobietom i często wiązano z nieprawidłowym funkcjonowaniem macicy… Tutaj możecie się już domyślić, co było dalej ;) Ale dojdziemy do tego wspólnie. I wolałabym uprzedzić: historia bez cenzury! Przekonacie się, że wisiała ona nad erotycznymi gadżetami od zawsze (i w pewnym stopniu wisi do dziś).

Początkowo wibrator naprawdę służył właśnie do celów medycznych. Rzekomo zbawienne skutki masaży spowodowały, że ta praktyka stała się wręcz osobną specjalizacją lekarską.

Pod koniec lat 80. XIX wieku Joseph Mortimer Granville wynalazł wibrator elektryczny jako urządzenie do łagodzenia bólów mięśni oraz leczenia niestrawności i zaparć u mężczyzn. Właśnie tak! Pierwsze wibratory wcale nie służyły zaspokajaniu potrzeb seksualnych.

Do czego później były używane, cały świat dowiedział się w 1998 roku dzięki książce Technologia orgazmu. „Histeria”, wibrator i zaspokojenie seksualne kobiet napisanej przez amerykańską badaczkę Rachel Maines, ogłoszonej specjalistką w dziedzinie historii wibratorów. Autorka informowała w niej, że maszynę potocznie nazywaną „młotem Granville’a” sprzedawano anglosaskim lekarzom, z których wielu wykorzystywało ją w celu leczenia kobiet ze wspomnianej histerii. Rzekomą terapią było doprowadzenie pacjentki do wyzwalającego orgazmu poprzez stymulację łechtaczki przy wykorzystaniu wibracji. Mogę tylko zgadywać, czy w tym momencie układacie usta w wielką literę „O”, czy na Waszych twarzach maluje się uśmiech, czy może lekkie zdegustowanie. W każdym razie podobno Granville nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Uznał, że histeryczne objawy to tylko kaprysy prowokujące lekarzy do niewłaściwego używania opatentowanego przez siebie urządzenia.

I w tym miejscu wypada nieco ostudzić tę historię. Ceniona badaczka Hallie Lieberman nie znalazła żadnych dowodów na to, że lekarze kiedykolwiek masturbowali swoje pacjentki w ramach leczenia histerii. Podważyło to również wielu innych badaczy, po czym sama Maines usprawiedliwiała się, że wątek o orgazmicznej metodzie leczenia był tylko jej hipotezą. Jednak narracja ta jest podtrzymywana przez różne media do dziś i możliwe, że do spopularyzowania tego mitu przyczyniła się też ekranizacja książki Maines o tytule Histeria. Romantyczna historia wibratora z 2011 roku.

Przeczytaj również nasz artykuł o kobiecym orgazmie.

Być może fakty są mniej romantyczne, ale równie ciekawe. Nie mamy podstaw do twierdzenia, że kiedykolwiek leczono kobiety techniką masturbacji, ale istnieją dowody na to, że Granville, jak i wielu innych lekarzy, zaczął traktować masaż wibratorem jako kluczowy element praktyki lekarskiej w leczeniu męskich dysfunkcji seksualnych. Jeden z nich, czołowy ginekolog Robert Latou Dickinson, zauważył nawet autoerotyczne używanie wibratora przez jednego ze swoich pacjentów. Dickinson machnął na to ręką, ale wielu jego kolegów po fachu zaczęło się poważnie niepokoić ukrytym celem stosowania wibratora, którym są zmysłowe doznania.

Co by się nie działo w gabinetach terapeutycznych na przełomie XIX i XX wieku, faktem jest, że wibrator szybko stał się produktem konsumenckim. Materiały marketingowe są całkiem niezłym tropem w dociekaniu, jakie znaczenie miały wibratory 100 lat temu. Skorzystajmy z nich zatem. Dochodzenie uznaję za rozpoczęte!

Legalne wibratory dla każdego

Jak to w ogóle możliwe, że reklamy wibratorów stały się tak wszechobecne na początku XX wieku?

Przecież były to czasy, w których masturbację postrzegano jako coś haniebnego. W dodatku wciąż obowiązywała wtedy drakońska ustawa Comstocka, uchwalona w 1873 roku przez Kongres Stanów Zjednoczonych, kryminalizująca i zwalczająca handel artykułami „niemoralnego użytku”. Otóż producenci wibratorów wiedzieli, jak elegancko z tego wybrnąć. Podkreślali nieerotyczne zastosowania tych urządzeń, a równocześnie sugerowali je za pomocą ich fallicznych nasadek, eufemistycznego języka czy dwuznacznych gestów prezentujących je pań. Poza tym oferta była kierowana do wszystkich – zdrowych i chorych, młodych i starych, mężczyzn i kobiet, co tym bardziej obniżało ryzyko podejrzeń.

Ekscytująca elektryczność

W pierwszych trzech dekadach XX wieku wibratory umieszczano w dwóch kategoriach konsumenckich: energooszczędne urządzenie gospodarstwa domowego i urządzenie elektroterapeutyczne. Były jak magiczna różdżka, dzięki której znikają zmarszczki, bóle pleców u dorosłych i kolki u dzieci, sylwetki pięknieją, a czas wykonywania prac domowych się skraca. Niektóre z nich miały leczyć przeróżne choroby zlokalizowane na genitaliach czy odbycie. I oczywiście dostarczać wielkiej przyjemności… choć większość producentów wibratorów nie precyzowała, jakiego rodzaju ;)

Mimo tego, że podstawę silnika zwykle sprzedawano z oddzielnymi częściami o fallicznych kształtach, dla większości amerykańskich gospodyń wibrator wyglądał jak każde inne urządzenie gospodarstwa domowego, które miało działać na tym samym silniku co pralka, mikser kuchenny czy odkurzacz. W tamtym czasie nowe wynalazki napędzane prądem wywoływały strach i ekscytację równocześnie – i tak też było z wibratorami. Lśniły za szybą witryn sklepowych, pojawiały się na ulotkach i we wszystkich popularnych czasopismach. Wibrator odbierano jako kolejny dziwaczny wynalazek nowej technologii, który w zamian za zaufanie obiecuje poprawę jakości życia.

Zachęcamy do lektury artykułu o masturbacji kobiet.

Wyzwalające wibracje

W przeciwieństwie do reklam wibratorów domowych, w których kobiety przedstawiano w tradycyjnych rolach, twarzą wibratorów medycznych zostały młode, atrakcyjne kobiety z odsłoniętym dekoltem i pełnym zadowoleniem na twarzy. Stanowiły symbol Modern Girl, dziewczyny odpowiedzialnej za swoją seksualność, która zamiast spełniać oczekiwania jako idealna żona i gosposia, rozkoszuje się niezależnością. 

„Każda kobieta może mieć nieskazitelną cerę i młodzieńczą sylwetkę o doskonałych proporcjach” – głosiła reklama firmy Arnold Vibrator z 1908 roku, w której zalecano używanie go chociażby do „rozwijania biustu”. Reklamy wibratorów odzwierciedlały także zmiany w męskich rolach płciowych. Miały leczyć impotencję i wzmacniać mięśnie, co było odpowiedzią na kryzys męskości, który nadszedł z powodu przejścia z pracy fizycznej do pracy biurowej i fabrycznej.

Pewnie chcecie zapytać: czy ludzie naprawdę używali ówczesnych wibratorów do masturbacji? Zapewne jedni dostrzegali i wykorzystywali ich erotyczny potencjał, a drudzy nie zauważali podtekstów erotycznych i odczytywali treść ofert zupełnie dosłownie. Do połowy XX wieku prawie nie poruszano tematu masturbacji, nawet w najbardziej prywatnych pismach. Odpowiedzi na to pytanie pozostały więc w ich domach, kuchniach lub sypialniach.

Wibratory a podwójne standardy 

Kiedy pigułka antykoncepcyjna stała się powszechnie dostępna w latach 60., a stosunek do seksu przedmałżeńskiego nieco złagodniał, niektórzy zaczęli pozytywniej mówić o masturbacji. W latach 70. sławna edukatorka seksualna Betty Dodson pisała o masturbacji jako drodze dla kobiet do odzyskania seksualnej samowiedzy. Gorąco polecała Hitachi Magic Wand, dzięki czemu stał się on jednym z najpopularniejszych wibratorów wszech czasów. W 1983 roku firma Vibratex jako pierwsza w USA wprowadziła wibratory z dodatkowymi elementami do stymulacji zewnętrznej. Zabawki miały kształt zwierząt, aby ominąć przepisy o nieprzyzwoitości obowiązujące w Japonii, gdzie je produkowano. Największą sławę zyskał wibrator Rabbit, częściowo dzięki odcinkowi serialu Seks w wielkim mieście, w którym Charlotte nieświadomie się od niego uzależnia.

Z drugiej strony masturbacja wciąż była w USA piętnowana. Badanie z 1974 roku wykazało, że 61% ankietowanych kobiet się masturbuje, ale 25% z nich ma z tego powodu poczucie winy lub obawia się, że postrada zmysły. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Malediwach, Malezji czy Wietnamie wibratory były wtedy nielegalne, a ten stan utrzymuje się do dziś.

W 2010 roku stacja MTV odmówiła wyemitowania reklamy masażera Trojan Vibrating Triphoria, ponieważ na jej prośbę słowo „wibrator” nie zostało usunięte. A z bardziej aktualnych i ojczyźnianych przykładów – w tym roku festiwal filmowy „Herstorie na Dzień Kobiet” odwołano z powodu dołączenia do programu krótkometrażowego dokumentu Vibrant Village autorstwa Weroniki Jurkiewicz, który opowiada o węgierskiej wiosce słynącej z produkcji wibratorów.

Do wyboru, do koloru (i byle do przodu)

Wibratory z silikonu imitującego ludzką skórę, te w kolorze różowym czy turkusowym, zdobione koralikami, sterowane ruchem palca po ekranie smartfona, te z pokrętłem, dzięki któremu można regulować częstotliwość i amplitudę drgań… Oto rynek gadżetów seksualnych dziś (w wielkim skrócie).

Dzięki internetowi możemy kupić wibratory dyskretnie, bez wychodzenia z domu, a ich reklamy nie podlegają już cenzurze. W przestrzeni cyfrowej spotkamy osoby, które mówią o gadżetach erotycznych bez tabu, podkreślając prozdrowotne działanie masturbacji, mogącej urozmaicać współżycie i pomagającej poznawać własne ciało. Z drugiej strony doskonale wiemy, że internet to miejsce nieco innej materii niż przestrzeń publicznych wystąpień, oficjalnych festiwali czy zapisów prawnych.

Dzieje wibratorów nie przebiegały w prostej linii od kamuflażu do otwartości, zresztą stosunek do nich stale się zmienia. Choć to historia niezwykle ciekawa, miejmy nadzieję, że nie będzie się powtarzać i że w końcu dotrzemy do takiego momentu, w którym zamiast mówić o przyjemności szyframi, będziemy to robić otwarcie, bez wstydu i bezpiecznie.

Podobne

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

Regularna porcja wiedzy prosto do Twojej skrzynki

Co tydzień dzielimy się z Tobą specjalnie wybranymi artykułami, które piszemy we współpracy z ekspertami medycyny i psychologii. Co Ty na to?

  1. K. Adams, Vibrators had a long history as medical quackery before feminists rebranded them as sex toys, https://theconversation.com/vibrators-had-a-long-history-as-medical-quackery-before-feminists-rebranded-them-as-sex-toys-132577 [dostęp z dn. 5.08.2021].

  2. H. Lieberman, Selling Sex Toys: Marketing and the Meaning of Vibrators in Early Twentieth-Century America, „Enterprise & Society” 2016, vol. 17, i. 2, https://www.cambridge.org/core/journals/enterprise-and-society/article/selling-sex-toys-marketing-and-the-meaning-of-vibrators-in-early-twentiethcentury-america/22E463A1B220B723BEFE776F605DB64B [dostęp z dn. 4.08.2021].

  3. H. Lieberman, E. Schatzberg, A Failure of Academic Quality Control: The Technology of Orgasm, „Journal of Positive Sexuality” 2018, vol. 4, no. 2, https://journalofpositivesexuality.org/wp-content/uploads/2018/08/Failure-of-Academic-Quality-Control-Technology-of-Orgasm-Lieberman-Schatzberg.pdf [dostęp z dn. 4.08.2021].

  4. R.P. Maines, The Technology of Orgasm. „Hysteria”, the Vibrator, and Women’s Sexual Satisfaction, Baltimore–London 1999, https://monoskop.org/images/9/93/Maines_Rachel_P_The_Technology_of_Orgasm_Hysteria_the_Vibrator_and_Womens_Sexual_Satisfaction.pdf [dostęp z dn. 4.08.2021].

  5. C. Ross, „Getting to Know Me” in Ms. Magazine, https://dodsonandross.com/articles/getting-know-me-ms-magazine [dostęp z dn. 4.08.2021].

Autor_ka

Jagoda Olczyk

Redaktorka tekstów w serwisie You KNOW.

Zobacz inne artykuły

Kultura

Kobieta idealna, czyli czym właściwie jest kobiecość?

Czujesz się kobietą? Ja tak… A przynajmniej tak mi się wydaje. Czym jednak tak naprawdę jest kobiecość? Jeśli odsuniemy na bok wszystkie argumenty związane z płcią biologiczną i płcią kulturową, co nam właściwie pozostaje?

Ania Kurecka